Szlachetna Paczka 2020
Nasza szkoła po raz kolejny dołączyła do pięknego przedsięwzięcia noszącego nazwę Szlachetna Paczka (jakoś straciliśmy rachubę, która to nasza Paczka). W tym roku pomogliśmy starszemu, schorowanemu panu Marianowi, mieszkającemu w domu bez wody. Dzięki wspaniałemu odzewowi ze strony nauczycieli, uczniów i pracowników KLO oraz dzięki włączeniu się do tej akcji rodziny i przyjaciół pani Asi Masny, a także uczniów i nauczycieli ze Szkoły Podstawowej nr 5 przygotowaliśmy paczkę o sporej wartości. Pan Marian otrzymał lodówkę (bo nie miał), nowe łóżko i zapas węgla na dwie zimy, a poza tym wiele potrzebnych artykułów, które zostały spakowane w 20 pudeł!
Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę do tego wspaniałego prezentu świątecznego. Wiemy od wolontariuszy, którzy dostarczyli Paczkę do pana Mariana, że były łzy wdzięczności i wzruszenia. Warto pomagać, dobro wraca!
A zdjęcia pokazują ostatnie etapy tworzenia Paczki – pakowanie i przewiezienie do magazynu (czyli punktu odbierania paczek przez wolontariuszy).

Szlachetna Paczka okiem wolontariuszki, Kingi Łukiewicz
Będąc wolontariuszką Szlachetnej Paczki miałam okazję doświadczyć, jak bardzo ważne jest wsparcie, którego udzielamy.
Wolontariusze docierają do osób, które znalazły się w niewyobrażalnie ciężkiej sytuacji materialnej nie ze swojej winy. Często są to rodziny, którym po opłaceniu rachunków zostaje zaledwie kilka złotych na przeżycie miesiąca. Z tego powodu ich najczęstszymi potrzebami są: ubrania, sprzęty AGD, opał – rzeczy, które pozwalają im przeżyć, a ich brak może nam wydawać się abstrakcją. Nigdy nie twierdzą, że coś im się należy, a mimo swojego tragicznego położenia mówią, że powinniśmy pomagać innym, że są potrzebujący w gorszej sytuacji.
Do programu włączane są osoby, które pomimo słabości walczą o poprawę swojego życia. Paczka nie jest zapomogą pieniężną, tylko bodźcem do działania, motywacją do dobrych zmian. Nie dajemy ludziom ryby, tylko wędkę. Wydaje mi się to ważne, ponieważ częstym argumentem osób, które nie chcą angażować się w akcje charytatywne, jest brak pewności, czy pomoc będzie miała pozytywne skutki. W przypadku Szlachetnej Paczki te skutki widać już podczas Weekendu Cudów i później, gdy dzięki wsparciu darczyńców rodzina zaczyna stawać na nogi.
Szlachetna Paczka to okazja do bycia z innymi i dla innych. To rozmowy z rodzinami o ich historiach i doświadczeniach, które nas – wolontariuszy – także zmieniają i kształtują. Dla mnie to też bardzo ważna lekcja życia i motywacja do przekształcenia swojego systemu wartości. Dzięki doświadczeniom zebranym podczas ubiegłorocznego finału, zaczęłam doceniać rzeczy, na które wcześniej praktycznie nie zwracałam uwagi. Wręczanie paczek rodzinom to najpiękniejszy moment całej akcji. To chwila, w której rodziny od dawna nie mające okazji do uśmiechu, płaczą ze szczęścia.
W pamięć szczególnie zapadł mi obraz chłopca, który przed odpakowaniem paczki pokazywał nam swoje zabawki. Były to bardzo stare i zniszczone samochodziki, którymi uwielbiał się bawić. Za chwilę z jednej z paczek wyjął całkiem nowy samochód na pilota. Popłakał się i powiedział, że zawsze o takim marzył. Mimo że jestem twardzielką, to przy każdej okazji takiego małego „cudu” pękało mi serce i zalewałam się łzami. Śmiało mogę powiedzieć, że nigdy nie widziałam tak dużo szczerej radości, wdzięczności i dobra, co podczas finału. Nigdy też nie czułam się aż tak potrzebna i przy tym spełniona.
Pomaganie daje satysfakcję, wzbogaca o nowe doświadczenia, uwrażliwia nas na potrzeby i uczucia innych. Zawsze warto poświęcić trochę naszego czasu na zrobienie czegoś, co ma sens. Dobro wraca ze zdwojoną siłą!!!